Moja ukochana roślinka – tawuła wczesna

 

Za oknem wiosna. Ciepły wietrzyk tańczy w gałązkach krzewów. Tawuła wczesna, jak co roku, obsypana jest mnóstwem kwiecia, bielutkim jak suknia panny młodej. Dlaczego ta pospolita roślina została moją ulubienicą? Historia naszej znajomości jest bardzo ciekawa. Sięga kilku lat wstecz, kiedy jeszcze niewiele wiedziałam o roślinach, a już napewno nie przypuszczałam, że polubię prace ogrodowe. To dzięki niej odkryłam jak silna jest wola życia.

 

Historia naszej znajomości

 

Podczas budowy domu dostałam od mamy kilka roślinek na zaczątek własnego ogrodu. Były to niewielkie sadzonki, wykopane przy okazji robienia wiosennych porządków w maminym ogrodzie: tawuła wczesna, mahonia, złotlin japoński. Szczerze mówiąc zupełnie nie pasowały do mojej wizji tego, co będzie u mnie rosło. A, że darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, wsadziłam je w dużą donicę i odstawiłam (na czas – do przemyślenia co z nimi uczynić) w ocienione miejsce.

Ale jak to na budowie – dużo zamieszania, ekipy się zmieniały, komuś roślinki przeszkadzały i przedstawił je w kąt działki, na pełne słońce. Nie zauważyłam tego na czas. Zanim znalazłam roślinki, to już nie miały liści. Bez wody, w zasklepionej, gliniastej skorupie – nie miały szans. Zbytnio się tym nie przejęłam, bo przecież nie pasowały do moich wizji. Nic z nimi nie zrobiłam. Suche badylki sterczały z donicy, pozostawione same sobie na: słońcu, deszczu i mrozie.

 

Wola życia

 

Aż pewnego wiosennego dnia (roku następnego), przechadzając się po działce, zajrzałam do zakątka gdzie stała wspomniana donica. Jakież było moje zdumienie gdy ujrzałam kwitnącą tawułę! To były trzy małe gałązki, całe oblepione kwieciem. Wydały mi się najpiękniejsze na świecie. Zachwyciła mnie wola życia tej rośliny! Zrozumiałam, że jak przeżyła w takich warunkach, to nie będzie mi sprawiała żadnych problemów w dalszej uprawie. Znalazłam jej stanowisko prawie honorowe, bo widać ją z domu i z wielu miejsc w ogrodzie. Przechodząc obok, zawsze się do niej uśmiecham.

 

Znów jest wiosna i właśnie zakwitła

 

Nie dosyć, że wygląda bajecznie i pachnie odurzająco, to jest pożyteczna dla innych stworzeń. Ptaszki przysiadają na jej gałązkach, pszczółki i trzmiele uwijają się wśród kwiatków. Szkoda tylko, że ten spektakl trwa dość krótko i kwiecista ozdoba znika po trzech tygodniach. Krzaczorek jest zupełnie bezobsługowy, nie imają się go żadne choroby ani szkodniki, więc gorąco polecam.

 

Nigdy się nie poddawaj, czyli co mają wspólnego rośliny z motywacją? wola życia

Roślinny mentoring – możesz pokonać niesprzyjające okoliczności

 

Przyroda jest tak potężna! Czuję przed nią respekt. A jednocześnie, w delikatny sposób rozwija naszą samoświadomość. Jest mentorem zorientowanym na odkrywanie i rozwijanie naszego potencjału. Czego uczy? Słyszysz co mówi?

 

Każdemu zdarza się ponieść porażkę. Jednak najważniejsze jest to, jak sobie z nią radzisz. Czy niepowodzenie jest dla ciebie katastrofą, czy stwarza nowe szanse i wyzwania? Czy próbujesz jeszcze raz, czy rozkładasz ręce i stwierdzasz, że nie dasz rady? Bez względu na okoliczności i czekające po drodze upadki, możesz osiągnąć sukces. Gdy upadniesz – wstań, zastanów się gdzie był popełniony błąd i idź dalej, starając się go nie powtórzyć. Taka droga jest bardziej efektywna niż użalanie się nad sobą.

 

– Tak mi dzisiaj zaszumiała gdy siedziałam obok, napawając się jej zapachem. Ta roślinka to mój osobisty motywator.

 

A co natura mówi do Ciebie? Ładujesz akumulatory wśród roślin? Podziel się w komentarzu.

 

 


Krzakowisko

Mam na imię Arleta. Towarzyszę osobom, które chcą samodzielnie stworzyć swój ogród marzeń, w przedarciu się przez gąszcz możliwości.